Historia Jednego Zdjęcia – Walczące słonie
Uwielbiam Masai Marę. Pomimo zbyt dużej moim zdaniem liczby lodgy w samym parku i jego pobliżu pozostaje jednym z moich ulubionych. W Afryce każdy park jest inny. Każdy ma swoja specyfikę. W mniejszych parkach często wiemy czego gdzie się spodziewać. W Amboselli wiemy, że w bagnach znajdziemy słonie i bawoły.
W Nakuru jedziemy nad jezioro fotografować flamingi, a na leżącej nieopodal sawannie szukamy nosorożców. Masai Mara jest inna. Każde safari w niej to prawdziwe bezkrwawe łowy – nigdy nie wiadomo co czeka nas za następnym zakrętem. Wyjeżdżając rano z lodgu nigdy nie mamy określonego planu. Często przez kilka godzin można jeździć samochodem bez choćby jednej ciekawej sceny, aby przez następne 30 minut napotkać na coś zupełnie niespodziewanego.
Tak było i tego dnia. Po wyjeździe z Sereny przez kilka godzin nie spotkaliśmy żadnej ciekawej sceny poza małą grupką żyraf w bardzo średnim świetle. Postanowiliśmy poszukać szczęścia nieco dalej od rzeki. Mieliśmy nadzieję głównie na sfotografowanie gepardów, które poprzedniego dnia widziane były w tej okolicy.
Gepardów nie udało nam się spotkać, ale po kilku godzinach bezczynności na brak wrażeń nie mogliśmy narzekać. Hitem dnia okazały się dwa walczące ze sobą przez kilka godzin słonie.
W wieku 11-12 lat młode samce zaczynają robić się agresywne. Testosteron buzuje w żyłach przez co nie odpuszczają żadnej okazji do bitki. Po kilku latach kończy się to zawsze wyrzuceniem ze stada. Starsze słonie żyją przeważnie w samotności lub małych grupkach złożonych z 2-3 samców.
Na takich właśnie młodocianych watażków udało nam się trafić. Walka była na pograniczu ćwiczebnych zapasów i poważnego starcia. Przez kilka godzin kolosy okładały się na wzajem trąbami i goniły jeden drugiego po sawannie. Widok niesamowity. Tym razem mieliśmy szczęście do pogody. Słońce schowało się za chmurami więc pomimo wczesnego
popołudnia mogliśmy fotografować bez obawy o zbyt wysokie kontrasty. Śpieszyć się nie musieliśmy, bo słonie ani myślały zakończyć bitwę. Największą trudnością okazało się uchwycenie na zdjęciu momentu pokazującego zażartość wymiany ciosów. Wybrane zdjęcie postanowiłem ukazać bez koloru. Nie było go i tak na jednolitej sawannie i walczących słoniach zbyt dużo. Zdjęcie tworzą głównie faktury i dynamizm samej bitki. Monochromia sprawdza się tu według mnie doskonale. Niebo zupełnie nieciekawe wyeliminowałem z kadru całkowicie. Aby zamrozić ruch słoni fotografowałem w priorytecie czasu. Ustawiłem go na 1/500 s, a aparat sam dobierał otwór przysłony i ISO.
Parametry:Aparat: Canon 5d m2
Obiektyw: Canon 400 f5,6 L
Przysłona: f6,3
Czas: 1/500s
Tryb: Priorytet czasu
Filtr: brak







Koniecznie należy umieszczac nazwisko AUTORA zdjęcia. Domagam się stanowczo. Zdjęcie znakomite.
Dzięki za uwagę – będę pamietał na przyszłość. A może którąś ze swoich prac zdecydowałabyś się zamieścić w naszej rubryce Historia Jednego Zdjęcia? Oczywiście podpiszemy