Historia Jednego Zdjęcia: “Rzeźnik psów”
To jedno z najbardziej kontrowersyjnych zdjęć jakie zrobiłem. Powstało na naszej ostatniej wyprawie fotograficznej do Chin w Yunyang. Od rana fotografowaliśmy na gwarnym lokalnym targu zdominowanym przez mniejszość etniczną Hani. Światło całkiem przyzwoite, rozproszone, wpadające przez przybrudzone szyby.
Przydał się bardzo jasny obiektyw 50 1,4.
Na samym końcu targu znajdowała się mała budka rzeźnika. Chwilę trwało zanim zrozumieliśmy całą makabryczność oglądanej sceny. Kilka psów w klatce czekających na egzekucję, jeden właśnie sprawiany przez brudnego faceta z petem w zębach i opuszczonych do połowy tyłka spodniach i widoczny na zdjęciu uwędzony (?) już gotowy do sprzedaży. Starałem się trochę złagodzić przekaz zdjęcia próbując wyrzucić psa poza głębie ostrości. Nie do końca się udało – mogłem w sumie otworzyć obiektyw do maksymalnego f 1,4.
Czy próba pokazania narzędzia bardziej niż ofiary się udała? Nie wiem – zdjęcie na pewno ma wiele niedoskonałości – nóż mógłby być odrobinę dalej od prawej krawędzi kadru, brązowe coś wchodzące w kadr po prawej u góry też nie pomaga.
Jednak tym co powoduje, że wracam do niego często były głównie wielogodzinne dyskusje po makabrycznej sesji. Czy w ogóle fotografować tak skrajne tematy? Czy pokazywać je wprost czy raczej starać się nie dopowiedzieć do końca? Czy bardziej oburzył nas sam fakt zabijania psów do celów konsumpcyjnych, czy bezduszny sposób ich traktowania?
Na pocieszenie dodam, że psów w Azji jada się coraz mniej i, że na szczęście są traktowane jako rarytas. Ceny ich mięsa są znacznie wyższe niż wieprzowiny czy kurczaka, więc raczej nie grozi nam, że w restauracji podadzą nam to mięso w miejsce zamówionego kotleta ze swojskiej świnki.

Parametry:
Aparat: Canon 5d m2
Obiektyw: Sigma 50mm 1,4
Przysłona: f2,0
Czas: 1/50s
Tryb: Aperture Priority, korekta −1/3EV
Filtr: brak







To zdjęcie – nawet jesli uznamy, że ma jakieś niedoskonałości – znakomicie obrazuje scene i sytuacje, której byliśmy świadkami. Natomiast dyskusja po wyjściu z bazaru i ochłonięciu, bo nikt nie był obojetny na to co zobaczył, dowiodła po raz kolejny naszego relatywizmu w odniesieniu do zwierząt. Zabijanie świni czy królika akceptujemy, a z psem mamy już ogromny problem. Będąc świadkiem seansu zabijania węża w Wietnamie czułam ogromny dyskomfort choć wąż nie jest moim ulubionym zwierzęciem, ale po co zaraz seans ? Pozdrawiam
chyba zobaczylam wiecej niz chcialam i powinnam, nie bede juz tam wracac na pewno
masz racje Betty, swinia czy bazant, czy kura to to samo
jednakze zadko sie zdaza aby te zwierzeta byly naszym „pet”
czy slyszalas krzyk zabijanej swini? ja tak, ponad 45 lat temu i wciaz pamietam cala sytuacje
co poniektorzy stosuja metode , jesli stworzenie ma twarz , nie jest w moim jadlospisie
podoba mi sie to ale nie stosuje tej optymalnej filozofi, choc przyznam ze moje posilki sa czasami w ogule bez „stworzen” i mozna przezyc, bez zadnego wysilku
caluski