Wyprawa Birma - foto miejsca

Fotografowanie w Birmie

Drugi wpis z serii artykułów napisanych do naszgo działu Foto Miejsca przez jednego z najbardziej znanych polskich fotografów i podróżników Barta Pogodę. Tym razem podróż fotograficzna do Birmy i kolejne urzekające swym nastrojem zdjęcia Barta. To również woda na młyn dla zagorzałych „średnioformatowców” – dlaczego … przeczytajcie…



Tym razem ze względu na ilość, zdjęcia umieściliśmy w mini galeriach. Prosimy o cierpliwość przy wolnych łączach … potrzebny jest czas na załadowanie.

Tropikalne deszcze atakują Yangon z każdej strony i o każdej porze dnia. Parasol i sandały, brocząc w kaluzach po kostki , osłaniając aparat przed deszczem przeciskam się przez tłum. Przez moment jestem w Chinach, gdzie grubasy w majtach z podwinietymi koszulinami po cyce klepia sie po brzuchach. Przycupnięty na czerwonym taboreciku na rogu ulicy, siorbiąc herbatę, obserwuje jeden wielki uliczny market.

1 2 3 4 5 6 7 8

Najedź myszką na zdjęcie lub kólka pod aby wstrzymać przewijanie

Chwile potem jestem w Indiach – Hindusi przywiezieni przez Brytyjczykow sa jedna z wielu mniejszości narodowowych. Jest jak w Indiach, Bollywood, zapachy, betel spluwany wprost pod nogi przechodniow. Zasiadam w knajpce na chwile aby posilić się wegetariańskim thali i podróbka coca – coli zwaną tu star cola (wg mnie jest lepsza od oryginału, nie tak słodka, przyjemnie kwaskowata).

Wszystko wokoło gnije, stare budynki powstałe podczas panowania Brytyjczyków porasta bujna roslinność. Podobnie te rządowe , opuszczone siedziby premiera, ministrow – rozpadja sie i obrastaja krzakami. W Birmie rzadzą astrolodzy – jeden szepnął premierowi ze teraz dobry czas aby przenieść stolice. I Rangun (Yangun) juz nią nie jest. Nowa stolica wybudowana została w dżungli – Naypyidaw to od 2005 roku siedziba rządu. Wjechać tam nie sposob. Trzeba zezwoleń i papierków.

1 2 3 4 5 6 7 8

Tym razem postanowiłem odpocząć od cyfry. Na cyfrze się pracuje – klient żąda natychmiastowych rezultatów, podglądu na żywo, gotowych zdjęć – obrobionych i w wersji do druku na drugi dzień. Zostawiłem więc cały sprzęt (dwa body Nikona plus 5 obiektywów) i zabrałem ze sobą mój ulubiony średni format Mamiyę 7 II z obiektywem 65mm. 

Parę słów o tym aparacie. Nie jest to wielki aparat – pierwsze co przychodzi do głowy jak się pomyśli o aparacie średnioformatowym to jego gabaryty. Ten model Mamiyi jest aparatem dalmierzowym – dzięki czemu nie posiada lustra i jest ekstremalnie cichy. Można do niego załadowac filmy średnioformatowe 120 albo 220  - aparat zapisuje odpowiednio 10 i 20 klatek formatu 6×7 centymetrów. Poza tym jest tez mozliwosc założenia filmu 35mm dzięki specjalnemu adaptorowi. Początki są trudne – szczególnie ostrzenie – ale z czasem można się przekonać ze wcale wolniej sie nie pracuje ale za to więcej myśli. Nad kompozycja, swiatłem – 10 zdjec na kliszy powoduje ze człowiek staje się bardziej wybiorczy nie robi 10000 zdjęć dziennie (które potem i tak trzeba przebrać).

1 2 3 4 5

Postanowiłem zwolnic i działać trochę inaczej niż zazwyczaj. Problemem na pewno są filmy (trzeba zabierać je z domu bo za granica trudno kupić). Potem trzeba to wszystko wywołać, zeskanować, zrobić odbitki  - jest to proces żmudny ale dający dużo satysfakcji.

 

Kolejną rzeczą istotną podczas robienia zdjęć w Birmie jest sytuacja polityczny w tym kraju. Dziennikarze i fotografowie są niemile widzani. Trzeba działać bardzo dyskretnie, uważać gdzie się robi zdjęcia – obiekty militarne, policja, wojsko – robienie zdjęć jest niedozwolone. Nieostrożnego fotografa może spotkać niemiła niespodzianka.

 

1 2 3

Tekst i zdjęcia: Bart Pogoda

3 komentarze(y)

Pozostaw odpowiedź