David Noton “W stronę lepszych zdjęć”
Wiele lat temu wpadła mi w ręce książka Joe Cornisha “Light First”. Pamiętam jak z wypiekami na twarzy odkrywałem dzięki niej podstawy pracy fotografa krajobrazu i jak zainspirowała mnie na wiele lat. Niestety od kilku lat moja pasja krajobrazowa mocno osłabła i coraz rzadziej rozstawiałem statyw o świcie gdzieś w krzakach…
Czytając książkę wywodzącego się z tej samej szkoły angielskich krajobrazowców, co Cornish Notona, z każdą stroną rosła we mnie chęć spakowania statywu i filtrów połówkowych i ponownego pobuszowania na pobliskich rozlewiskach.
Pomysł na książkę był bardzo prosty. To dziesięć rozdziałów poświęconych 10 wyprawom w różne zakątki świata. W każdym rozdziale prezentacja od kilku do kilkunastu zdjęć z wyczerpującym opisem ich powstania. Co zdecydowanie wyróżnia tę publikację to fakt, że autor nie koncentruje się na najlepiej sobie znanej dziedzinie fotografi. Oczywiście dalej zdjęcia krajobrazowe stanowią tutaj większość i jak łatwo się domyślić są pewnie najlepszymi z prezentowanych. Jest to jednak głównie książka o przekraczaniu własnej granicy komfortu i próbowaniu swoich sił w coraz to innych nowatorskich dziedzinach.
I tak mamy tu fotografię przyrodnicze w perspektywie fotografa krajobrazu (wyprawa na safari do RPA), liczne próby street photo czy portretowe. Jest to również świetny zapis wypróbowywania przez autora nowych technik: fotografii w podczerwieni, HDR, cyfrowych panoram…
Czyta się świetnie, ogląda jeszcze lepiej a co najważniejsze po zakończeniu nabiera się ochoty na eksperymenty. Vivat inspiracja!
Ocena w pełni subiektywna: 5,5/6
Skala ocen:
1. Nie tylko nudne, ale i szkodliwe
2. Szkoda czasu
3. Jeśli nie masz czegoś innego pod ręką i musisz coś przeczytać to czytaj
4. Solidne, ale bez euforii
5. Bardzo dobre i inspirujące wydawnictwo
6. Książki, które na zawsze zmieniły moje fotografowanie







Ta książka potrafi zainspirować do dalekich podróży..wpadłam w zachwyt
Nabyłam i będę sie doskonalić oraz inspirować
Tą książkę można przeczytać jednym tchem a potem nie móc zasnąć, marząc o wyprawie w takim stylu.